niedziela, 6 lipca 2014

Włócznia

27-29/06/2014

ażni są oboje. I wieża i bluszcz. Jednakże dla idealnej symbiozy pomiędzy wieżą a bluszczem potrzeba przywrócić odpowiednie proporcje pomiędzy nimi. Potrzeba trochę więcej wieży a trochę mniej bluszczu;). Taki jest plan od-budowy. I tego się trzymam. 


Przywiozłem i pobudowałem rusztowanie dla wzmocnienia tempa pracy (precyzyjne wypoziomowanie pierwszego przęsła rusztu, to absolutna podstawa przy takich wysokościach). Tak w każdym razie wyglądało to w teorii, bo w praktyce nie do końca. Podczas wznoszenia rusztu (zwanego warszawskim) nadziałem się najpierw na jedno, a później drugie zupełnie niezapowiedziane, świetnie zakamuflowane w bluszczu gniazdo os.
Osy są bardzo dobrze zorganizowane. Tak w zasadzie jak pszczoły z tym wyjątkiem, że może trochę mniejszy z nich pożytek. Gniazdo os nigdy nie pozostaje zupełnie puste! Strażnicy na wszelki wypadek pozostają w ciągłej gotowości do obrony gniazda. No i ja się z nimi spotkałem montując ostatnie niemal przęsło rusztowania na wysokości jakichś 7 metrów nad ziemią. Strażnicy zareagowali w imponującym tempie. Taki jak ten ból pamiętałem z dzieciństwa, bo wtedy dużo czasu spędzałem w tego typu miejscach. Trzeba przyznać, że boli bardziej, niż po ukąszeniu pszczoły ...ale za to nie puchnie;)


Na koniec, kiedy opadł już kurz po stoczonej walce jedna rzecz zwróciła moją uwagę, a mianowicie fakt, że osy wciąż "kręciły się" wokół mnie przysiadając raz po raz na drewnianych żerdziach rusztowania. Zastanawiałem się, czy są aż tak bardzo pamiętliwe i szukają okazji do odwetu? Sama tylko możliwość skrzętnie opracowywanej zemsty trochę mnie dekoncentrowała. Dopiero w domu, kiedy zasięgnąłem wiedzy fachowej, zrozumiałem o co w tym wszystkim chodziło. Osy, po jakichś dwóch godzinach rozpoczęły po prostu budowę kolejnego gniazda. Dla zainteresowanych dodam tylko (o czym sam wcześniej nie wiedziałem), że osy swoje gniazda budują z mieszanki wydzieliny, którą produkują gruczoły owada i wierzchniej warstwy kory miękkiego drewna. Dokładnie takiego, jakiego użyłem do budowy rusztowania tj. sosny zwyczajnej. One po prostu zajęte swoimi zadaniami, zwyczajnie zbierały materiał do od-budowy. Teraz rozumiem dlaczego wybrały tak osobliwe miejsce do budowy gniazda , jak sąsiedztwo mojej wieży to przez korę miękkiego drewna. 
Po raz kolejny przekonałem się, że te niepokojące hordy komarów w wieczornej porze to żaden problem. Przecież może być znacznie gorzej:)
Pewna kobieta powiedziała, że komary denerwują ją bardzo, ale nie może ich zabijać, bo przecież w nich płynie jej krew;)!

Oba gniazda pochłonęły trochę mojego cennego czasu, ale i tak kolejny kawałek w przywracaniu odpowiednich proporcji został osiągnięty.


Ponoć mężczyzna z czasów świetności staruszki wieży do lekarza zwracał się dopiero wtedy, kiedy kawałek włóczni przeszkadzał mu w spaniu;) I ja postanowiłem z kilku ukąszeń ceregieli wielkich nie robić. Rano i tak już tylko zmęczone pracą mięśnie mnie bolały.


7 komentarzy:

  1. Czyli jednak koniec tradycyjnych metod budowy?
    Wczoraj odpoczywalem w Zamku Topacz. Niesamowity klimat tam jest, przypomniałem sobie po co te całe wysiłki renowacyjne czynimy.
    Ps jak udało Ci sie zorganizować rusztowanie? U nas tez bedzie potrzebne za chwile.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rusztowanie dostałem od mojego ojca. To była bardzo kusząca okazja. Można kupić (całkiem tanio) takie ruszta, co rusz widzę ogłoszenia na necie. Budowa tradycyjnego rusztowania trochę trwa. Począwszy od wycieczki do lasu, transportu, korowania żerdzi no i samej budowy - to żmudny proces. Moją intencją z tymi tradycyjnymi metodami była chęć zwrócenia uwagi na to, jak taka budowa wyglądała w przeszłości. A że mało kogo (oprócz mnie i paru innych osób) dzisiaj obchodzą zabytki i to, co się wokół nich dzieje, zrewidowałem swoje marzenie o renesansowym placu od-budowy. Pomocy znikąd Panie. Nie zrezygnuję za to z materiałów oraz wyglądu zewnętrznego i wewnętrznego. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  3. Drewniane czy warszawskie, masz na pewno wierną publiczność!
    Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drewniane cz warszawskie któregoś dnia zniknie. Jasne, że najlepiej wygląda drewniane, ale są pewne propozycje, że tak powiem nie do odrzucenia. I tych właśnie nie wolno nam odrzucać;) ...jak dają to bierz a jak biją to uciekaj;)

      Usuń
  4. Tym większy podziw, że sam się z tym zmagasz, że Ci się chce i nie rezygnujesz. Powoli, powoli ..... i będzie cudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dobre słowo! Chciałbym, żeby wieża po odbudowie wyglądała tak, jak dawniej a to wymaga i czasu i pieniędzy. A że nie mam w nadmiarze ani jednego ani drugiego rzeczywiście będzie to trochę trwało. Ale jeśli w ogóle będzie to będzie cudnie;) Słowo!

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy blog :) Niekonwencjonalne budownictwo, bardzo ciekawa sprawa. Ja tez pracowałem w branży ale w ocmer a więc budowa wielkoformatowa. Nie mniej jednak będę czytał Twój blog :)

    OdpowiedzUsuń