środa, 23 listopada 2016

Lepsze dni;)

23/11/2016

epsze czasy nadeszły. Nastało babie lato, i chociaż to wszystko tylko na chwilę, to tak właśnie zapamiętam ten rok. Poprawa pogody przyniosła znaczny wzrost efektywności pracy. Staruszka ma teraz tak "wyprowadzone" i poodkurzane zakamarki, jakich nie miała od co najmniej pięciuset lat;) To cieszy - zwłaszcza Staruszkę(ponoć nocami niesie się po okolicy echo radosnych pomruków Wieży). Zainstalowaliśmy kołnierzyk na umęczonej szyi Staruszki okrasiwszy go wielobarwnymi ceglanymi cekinami:



Kto by pomyślał, że jeszcze raz kiedyś tak to wszystko będzie wyglądało.
W środku niewidoczne wzmocnienie, które zalane spoiwem na długo pozwoli Staruszce zapomnieć o tym, co przeżywała przez ostatnie dekady.







Jutro od rana lejemy beton w te subtelne kanaliki:



A w międzyczasie dobraliśmy się wreszcie do zapomnianej wieżyczki klatki schodowej, która, o czym doskonale wiedzieliśmy, również od dawna domagała się naszej atencji.


Wisienkę zostawiliśmy sobie na koniec. Jej smak pozostanie na długo, bo znacznie więcej jest tu do zrobienia, niż z pozoru wyglądało. Ale teraz pogoda tak dopisuje, że nikt się kieratem nie przejmuje.


Po niedzieli rusza montaż obu dachów.

14 komentarzy:

  1. No to zobaczymy w tym roku całą bryłę wieży. Brawo !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jesteśmy w połowie drogi, jak już wiesz;)
      Wszystko oczywiście za uprzejmą zgodą dobrej pogody.

      Usuń
  2. życzę sił i zdrowia na kolejne pracowite dni:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Przyda się, bo tempo prac znacznie spadło ostatnio. Organizm sam już powoli upomina się o jakąś przerwę dłuższą od pojedynczej niedzieli.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Aż do Dalkowa dochodzą wstrząsy.
      ...a myślałem, że to z pobliskiej huty;)

      Usuń
  4. Oby mróz nie nabroił z betonem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beton związał kilka dni przed chwilowymi, niewielkimi przygruntowymi przymrozkami. Wieniec po wylaniu okrywaliśmy warstwami folii.
      Teraz, póki co wygląda tylko, jakby miał niewielki łupież;)

      Usuń
  5. Witam serdecznie .
    Jestem również "posiadaczem" obiektu wymagającego wielkiej uwagi
    mianowicie młyna z 1880 roku wiem że porównując z Pańską wieżą to kilkadziesiąt pokoleń....
    Podziwiam pański zapał i determinacje i nie pytam skąd ta energia.
    mam parę pytań
    rozumiem że izolacja na krokwiowa aby była widoczna piękna konstrukcja
    czy od dołu wykończy Pan deskami?
    czy byłby Pan skłonny podzielić się swoim doświadczeniem chętnie bym kiedyś Pana odwiedził w tym pięknym miejscu.

    pozdrawiam Jacek Malinowski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.
      Odnośnie izolacji nakrokwiowej, to układana jest na deskowaniu, które właśnie wykonujemy. Deskowanie mocuje się na krokwiach po ich zewnętrznej stronie i to deskowanie jest jednocześnie warstwą wykończeniową. Zastosowaliśmy bowiem deski frezowane, impregnowane o stosunkowo dużej szerokości dla możliwie wiernego efektu odtwórczego;)
      Odnośnie spotkania oczywiście zapraszam.
      Najchętniej po zakończeniu prac związanych z tegoroczną dotacją, bo chwilowo urwanie głowy totalne.
      Proszę o kontakt na maila:
      aparyba@gmail.com
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. O matulu, trzeba bimber na parapetówkę nastawiać, bo to już za chwilę ;) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok. Zatem trzymam Cię za słowo.
      To dopiero motywator:)

      Usuń