wtorek, 15 października 2013

Skok w czasoprzestrzeń

15/10/2013

ierwotnie chciałem ująć treść tego posta w poprzednim ale to jednak inny nieco wątek, więc rozdzieliłem je i tak powstał Skok w czasoprzestrzeń.
A więc kontynuując ...nie wiem, czy spieszy mi się tak, jak Fred'owi z "Zagubionej Autostrady"? W końcu On w tej scenie jest ścigany przez policję. Cel „podróży” w moim przypadku jest zatem inny. Obraz sprzęgła życia współczesnego świata wprawiony w takie właśnie tempo na tle ciemnej nocy sprawiają, że ten cel jakby uciekał w jeszcze szybszym tempie. Ja też czasami mam takie wrażenie będąc zanurzony w kieracie walki w kopalni gruzu;) Pojawiają się jednak obrazy w mojej wyobraźni, które, choć póki co, są bardzo odległe, to ich renesansowy charakter buduje moją motywację i przybliża mnie do wyznaczonego celu. Wnętrza Mount Grace Priory w Anglii są blisko tego, jak wyobrażam sobie wnętrza wieży w przyszłości.

Mount Grace Priory, Staddlebridge, Northallerton , North Yorkshire w Anglii.
źródło: http://www.flickr.com/photos/glenbowman.
          






piątek, 11 października 2013

...tymczasem w kopalni gruzu

05-06/10/2013


ym razem, wyjeżdżając do Dalkowa w sobotę o 05.00 przeszedłem samego siebie. Zwykle bowiem tak wczesna pobudka, zwłaszcza w sobotę, to dla mnie niemożliwość. A jednak!


Am I deranged?


Tak czy inaczej, skoro świt o 7.00 byłem już zanurzony w kieracie. Sprzęgło życia współczesnego świata diametralnie zmienia moje nawyki i przyzwyczajenia

Dzień drugi - Dach na zimę.
Żeby nie zniechęcić wszystkich i siebie kolejnymi fotkami z panoramką coraz głębiej sięgających pokładów kopalni w piwnicy(chociaż nie omieszkam poznęcać się nimi nieco później) zacznę jakby od końca albowiem pokrycie dachu papą odbyło się dopiero 06/10 a prace w "kopalni gruzu" wydarzyły się jednak jako pierwsze, tj 05/10. Tyle tytułem wstępu.


Zgodnie z założeniami powziętymi na początku trzymam się technologii wykonywania prac nie wykraczając poza czasy pierwotnych budowniczych wieży. Tak więc kładąc papę na dachu wieży klatki schodowej wyglądałem zupełnie, jak ten Pan z dachówką w ręku (na zdjęciu powyżej). Tyle, że ja dachówkę położyć planuję dopiero w trakcie budowy dachu głównego a stojąc na ostatnim szczeblu drabiny mogłem dosięgnąć do samego króla *1. Efekt końcowy, mój pierwszy, tymczasowy dach kryty papą wygląda mniej więcej tak:




Liczę na to, że tym razem poszło mi nieco lepiej aniżeli poprzedniego roku, kiedy to naiwnie liczyłem na to, że gruba folia uchroni wieżę przed zimą i przetrwa choć jedną burzę. Tak się nie stało, dlatego teraz powrócił temat pokrycia dachu wieżyczki.


Dzień pierwszy - Budowa Wieży.


źródło: Tutaj

źródło: Dictionnaire Raisonne de L'architecture Francaise du XI au XVI siecle
        (ciekawe opracowanie, dla zianteresowanych link na samym dole wpisu).

O tym, jak ogromną walkę toczę ze sobą wynosząc kolejne wiadra gruzu z kopalni w piwnicy pisał już nie będę żeby zupełnie nie stracić motywacji;) Motywacja do walki z gruzem jest teraz moim drugim po od-budowie największym polem walki. Na tym polu odniosłem właśnie spory sukces. Uświadomiłem sobie, że na to co się dzieje można przecież spojrzeć z zupełnie innego punktu widzenia.


Poza samym odgruzowywaniem dzieją się przecież zupełnie nowe rzeczy. Kolejne stosy cegieł i kolejne, coraz to nowe, partie odsłanianych murów piwnicy, a których jeszcze do niedawna nie było(przynajmniej nie było ich widać) mogę potraktować tak, że oto właśnie wykonałem w ciągu dnia kilkaset cegieł a kolejnego wybudowałem spory odcinek muru piwnicy;)


O, proszę, właśnie wybudowałem podwalinę pod sklepienie walcowe zwane też kolebkowym:



A poniżej słuszny stos cegieł (gotowych do procesu suszenia), które później staną się budulcem wieży:


I na koniec rzut piwnicy w pełnej odsłonie po wydobyciu kolejnej przyczepy pospółki i gruzu:


W piwnicy robi się naprawdę przestronnie. Może do końca tego roku uda się wybudować podwalinę pod całe sklepienie piwnicy i wytworzyć kilkaset kolejnych cegieł za pomocą tradycyjnych, ręcznych technik ceramicznych;)
Czasami wcześniejsze zaniechania powodują, że trzeba cofnąć się naprawdę daleko, żeby ruszyć do przodu. Czuję w kościach, że to daleko jest już całkiem blisko i niebawem ruszę wreszcie z miejsca;)


Przypisy:

Dictionnaire Raisonne de L'architecture Francaise du XI au XVI siecle - Słownik architektury francuskiej od XI do XVI wieku.


*1 
Król:
Słup środkowy spotykany najczęściej w konstrukcji więźby dachów o kształcie wieżowym, stożkowym, namiotowym czy baniastym, o który opierają się krokwie. Silnie zespolony ze słupami narożnymi i przyściennymi za pomocą elementów usztywniających (zastrzały, rygle itp.). Z reguły wystaje ponad punkt zetknięcia się krokwi i służy do zamocowania na nim krzyża, chorągiewki wiatrowej lub innego zakończenia. W niektórych więźbach może przebiegać przez ich całą wysokość, a nawet być połączony z konstrukcją wieży.

poniedziałek, 7 października 2013

Kierat czyli krwawica do kwadratu

20-22/09/2013



ozytywne w tej orce odgruzowywania, która ciągnie się bez końca, jest ognisko po zmroku. Zasiadam na zydelku i czuję się dobrze. Ten stały element każdego wyjazdu zawsze poprawia mi nastrój. Nie żeby męczyła mnie praca przy wieży - wręcz przeciwnie. Dużo frajdy daje mi taka forma spędzania wolnego czasu. Jednak odkładanie tematu odgruzowywania do szuflady przez cały miniony rok nie wzięło się znikąd.


Otworzyłem puszkę Pandory i po bardzo brutalnym zetknięciu się z obrazem rzeczywistości, otrzeźwiałem i zabrałem się do roboty. Mówią, że nie do roboty a do pracy, ...że w dzień jest praca a robota to jest w nocy! Ale jak inaczej można nazwać tę katorgę?!
Samo życie!




Widok piwnicy zasypanej gruzem aż po parter może przerażać. Zaobserwowałem to wielokrotnie. Goście odwiedzający mnie w Dalkowie widząc wieżę z zewnątrz zazwyczaj reagują dość entuzjastycznie aż do chwili gdy spoglądają prawdzie w oczy lub wieży prosto w serce, jak kto woli;). A że wieża jest staruszką po kilku zawałach, to spojrzenie jej prosto w serce może, że tak powiem, chwytać za serce. Zbyt długie wpatrywanie się w serce wieży niestety wciąż jest niebezpieczne, dlatego ...chwilowo wolę prezentować wieżę z daleka. Niestety, póki co, widok z bliska jest tylko dla ludzi o mocnych nerwach.


Niejeden z Gości tracąc nerwy mówił, że przede mną 50 lat ciężkich robót i ze dwie bańki potrzebne na koszty budowy. 


Najbardziej ujęło mnie podsumowanie - że wieża wygląda bardzo romantycznie:). Pozostałe komentarze nie dawały już tylu powodów do optymizmu. Kilka takich obrazów, kiedy obserwowałem nierzadko przerażenie w oczach ludzi i we mnie samym malowały coraz większy dystans do odgruzowywania. Zgodnie więc z moim charakterem, zajmowałem się tylko przyjemnymi sprawami. Karczowałem teren wokół wieży, budowałem rusztowanie i takie tam. Przy tym drugim miałem zdecydowanie najwięcej satysfakcji.


Teraz, po upływie kilku miesięcy od rozpoczęcia kieratu, czyli krwawicy do kwadratu wnętrze i teren wokół wieży bardzo się zmieniają. Zwały kamieni, stosy cegieł, powoli, mimo wszystko oczyszczają atmosferę. 



ps.
Do listy mojej mordęgi z tego wyjazdu dopisuję 2 wywiezione przyczepy gruzu i blisko 300 sztuk cegieł wykopanych w piwnicy i zachodniego narożnika na zewnątrz. 








poniedziałek, 2 września 2013

Po gruzach do celu

30/08-01/09

źródło: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, Księga Rzemiosł



dgruzowywanie poziomu piwnicy wraz z wszystkim tym, co w niej zalega od początku zapowiadało się na mało spektakularny (bo żmudny i długotrwały) etap. Z pewnością odgruzowywanie stało się pierwszym takim, jak dotąd, zabójczo męczącym etapem. Zwłaszcza, że zwalonego i zakleszczonego pod własnym ciężarem w piwnicy gruzu w postaci zawalonego dachu, obu stropów z polepą i wypełnieniem było skromnie licząc około 75 m3. Metr sześcienny gruzu w zależności od składu to 0,9t-2,6t. Ten akurat jest dosyć spoisty, więc przyjąłem ok 1,4t na m3. To daje w sumie ok 90-105t gruzu do wyniesienia z piwnicy wiaderkiem i wrzucenie na przyczepę. Ta przyczepa, z której korzystam, ma ładowność 3,5-4,5t. 

Przyczepa prawie pełna.
 
To oznacza, że takich przyczep do zapełnienia i wywiezienia jest około 22-24. Póki co mam 9 przyczep odhaczone. 9 przyczep - 38t gruzu w 4750-ciu! wiadrach wygrzebanych z rumowiska, przebranych i wrzuconych na przyczepę. Gruz z takiej przyczepy trzeba jeszcze rozplantować w miejscu docelowego, uzgodnionego "zrzutu".

W miniony weekend po raz kolejny zmierzyłem się z siłami natury i zbyt szybko upływającym czasem.
Taktyka, którą stosuję w Dalkowie a w zasadzie kreująca ją rzeczywistość, zasadniczo skupia się na jednym: dwóch wyjazdach trzy lub czterodniowych na miesiąc. To dodatkowo przedłuża realizację całego etapu. W końcu, jak długo można pisać o tym samym? Jak długo można wciąż robić to samo? Jak długo?
Ostatnio dotarło do mnie, że nie tylko tym razem, ale przez wiele kolejnych nie uda mi się jeszcze zrobić wszystkiego. 
Taki widok mam przed oczami za każdym razem od początku tego roku:


Poczułem się wyeksploatowany i naprawdę zmęczony tym wszystkim. Poza naprawdę ciężką pracą fizyczną jest jeszcze jedno; praca ta prowadzi na dno.
Tym dnem jest granica, po przekroczeniu której dopiero trzeba się będzie porządnie odbić, żeby rozpoczęła się prawdziwa od-budowa. Oby udało mi się do niej dotrzeć!

Ten mur z gruzu przed oczami zaczął się budować także w moim umyśle. Zacząłem zastanawiać się, czy Ci Wszyscy, którzy mówili mi, że pięćdziesiąt lat mi nie wystarczy, żeby wieżę od-budować, nie mieli przypadkiem racji? 
Zwątpiłem. 


Przez chwilę chciałem rzucić to wszystko, odwrócić na pięcie i pójść ...gdziekolwiek indziej.



Dotychczas jednak zazwyczaj bywało tak, że kiedy dostawałem tzw. szansę łapałem okazję. To w sumie normalne. Mam cel ale nie biegam po trupach. Wszystko o czym piszę staram się przeżyć. Najpierw przeżyć potem przeżuć, może wtedy ktoś uwierzy.
Rozpaczliwie zacząłem szukać motywacji. Jakiegoś zaczepienia, choćby o brzytwę, byleby nie utonąć w tej ruinie! 
I wtedy pojawił się Andy.
Jego reakcja w odniesieniu do położenia w jakim postawiło go życie przywróciła mi nadzieję.



Red dopowiedział jeszcze, że wszystko sprowadza się do prostego wyboru. - Naprawdę, mówił
Zajmij się życiem albo umieraniem.  
Ten Fragment jego wypowiedzi streścił wszystko. To chcę mieć w pamięci za każdym razem, kiedy będzie tak, jak teraz. 


Zaświeciło się światło w tunelu. Dosłownie. 

Zdjęcie z komórki o 5.30 nad ranem

Minioną sobotę (31/08) rozpocząłem pobudką o 5.30. A że w wojsku nie byłem, to zadanie było wyjątkowo trudne. Chwilę później rozpocząłem pracę. Do godziny 21.00 blisko dwie przyczepy gruzu wpisałem na swoją listę krwawicy do odhaczenia.










Oczywiście na koniec dnia teren zamieciony, czysty. Gotowy na kolejną akcję weekendową. Tylko w takich warunkach można zacząć wszystko jeszcze raz.



Front odgruzowywania posunął się znacząco do przodu.
Wreszcie poważnie zagroziłem własnemu poczuciu rezygnacji i zniechęcenia, które towarzyszyło mi od jakiegoś czasu a jakoś szczególnie przez całe piątkowe popołudnie i sobotnie przedpołudnie.

Rozpocząłem długą przygodę z wieżą. Podróż, której rozstrzygnięcie jest niepewne. Teraz widzę, że optymizm musi być ciągle karmiony nadzieją. Mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do tej granicy po przekroczeniu której jest prawdziwa od-budowa. Mam nadzieję, że uda mi się podnieść staruszkę wieżę z kolan. Mam nadzieję.



Od-gruzowywanie c.d.

16-18/08/2013



aległy raport z ostatniej wizyty będzie krótki jak sam wyjazd. Rozpocząłem ostro. Kosa zawsze odpowiednio mnie nastraja.
 

Później, niezwłocznie zabrałem się do Hard work'u.
Wreszcie usunąłem z wnętrza wieży samosiejki drzew i pozostałości zawalonego dachu.



Mniej więcej 1/3 dachu została jeszcze przysypana gruzem. Ale i na nie przyjdzie czas.


Kolejne wyniesione z piwnicy wiadra gruzu uzbierały się na dwie wywiezione w ten weekend przyczepy.


Wg moich wyliczeń mniej więcej 1/3 gruzu jest już przebrana i wywieziona.



Dla porównania wcześniej to wyglądało tak:


Wprost proporcjonalnie przybywa materiału do od-budowy:








W niedzielę z wizytą przybył człowiek zwany Bizonem.


Koniec weekendu jak zwykle uwieńczony został porządnie wysprzątanym i zamiecionym obejściem. Po minie tego gościa w kapeluszu widać wyraźnie, że czas najwyższy kończyć z odgruzowywaniem.
Kolejny weekend z wieżą 30/08-01/09.